Pieczołowite czyszczenie niewielkich wulkanów należało do ulubionych obowiązków Małego Księcia. I choć były

– A co nowego u ciebie?
ciężko, uniosła z wysiłkiem ręce i przesuwając palcami wzdłuż suwaka, znalazła wewnętrzny
– Posłuchaj mojej rady, Bentz. Wracaj do Nowego Orleanu, do żony. Pamiętasz ją
obiadowe, gdy zobaczyła kota za oknem. Czarny cień wślizgnął się do środka i pozwolił
– Świetnie. Załatwimy to na posterunku. – Bentz ciągnął go w stronę samochodu.
Obie zginęły z powodu znajomości z jego byłą żoną. Obie zginęły przez niego. Bo z nim
26
wyszła za Bentza i on wprowadził się do domku ukrytego wśród drzew.
O1ivia znieruchomiała, uniosła okładkę albumu po raz ostatni. Zimna woda chlupotałajuż
– Po prostu nie chciałam, żeby znowu się rozczarowała – wyjaśniła Delilah.
– Dziękuję.
ją lata terapii i że w końcu uda jej się wchłonąć osobowość Kelly. Trochę to potrwa, ale wreszcie stanie się jedną osobą, szczęśliwą i pewną siebie. Winda zjechała na parter, drzwi otworzyły się i Caitlyn zamarła. W holu szpitala, koło drzwi czatowało dwóch reporterów: Max O’Dell ze stacji WKAM i Nikki Gillette. Świetnie. Właśnie tego potrzebowała. Dziennikarze dojrzeli ją w ułamku sekundy i rzucili się jak hieny. - Pani Bandeaux, czy mogę z panią porozmawiać? - Dużymi krokami, z czarującym uśmiechem zbliżał się Max. - Wie pan, jaki jest regulamin szpitala - odezwała się pielęgniarka. - Bez komentarza. - Caitlyn odpowiedziała chłodno na jego uśmiech. Potem zwróciła się do Nikki, która z plecakiem zarzuconym na ramię szła szybko w jej kierunku. - Pani też to dotyczy. Pielęgniarka wypchnęła wózek przez szklane drzwi. Max i Nikki niezrażeni dreptali za nią. Caitlyn z trudem powstrzymała się, żeby nie zrobić awantury. Na zewnątrz czekał Adam, opierał się o swój samochód. Miał na sobie dżinsy i znoszoną skórzaną kurtkę, na widok Caitlyn uśmiechnął się lekko. Otworzył drzwi od strony pasażera. - Chwileczkę, gdzie jest Troy? - zapytała. - Coś zatrzymało go w banku. - Niemożliwe? Rozmawiałam z nim zaledwie godzinę temu. Oczy Adama zabłysły figlarnie. - Wypadło mu coś w ostatniej chwili. - Bzdury. - Powiedział dokładnie to samo. - Chyba powinniśmy do niego zadzwonić. - Moja komórka jest w samochodzie. - Świetnie, możesz mi ją dać? - zapytała i zorientowała się, że pielęgniarka traci cierpliwość, a salowa już postawiła wózek z kwiatami i prezentami obok bagażnika. W pobliżu krążyli Max O’Dell, Nikki Gillette i kamerzysta, obserwując uważnie całą scenę i na pewno wietrząc sensację. - No chodź, nie gryzę. - Uśmiechnął się lekko. - To znaczy zwykle nie gryzę. - Ale może ja gryzę? - O, ty z pewnością. Spojrzała na niego uważnie. - Bardzo śmieszne. Czy kamerzysta to filmował? Na miłość boską! - Nie ma nic ciekawszego niż moje wyjście ze szpitala? - zapytała Maksa O’Della, a potem zwróciła się do Adama. - Zmieniłam zdanie. Jedźmy. Pomógł jej wsiąść do samochodu, a ona zaczęła się zastanawiać, czy właśnie nie popełnia największego błędu w życiu. Biorąc pod uwagę twoją przeszłość, byłby to niezły wyczyn. Daj mu szansę. Po prostu wysłuchaj go. Co masz do stracenia? Patrzyła jak wsiada do samochodu i przekręca kluczyk. Pachniał skórą i delikatną męską wodą kolońską. Przypomniała sobie, jak się całowali, przypomniała sobie dotyk jego ust, ale szybko odpędziła od siebie te wspomnienia.
Nie licząc tego, że nie zarejestrowała samochodu, chociaż to drobiazg. Ale w tej sytuacji
– Nie ma mowy. – Dysząc ciężko, patrzył na nią, czując, jak pot zalewa mu oczy.


208
– Mam dosyć bzdur, jasne? Gdzie, do cholery, jest moja żona?
– A jeśli nie?
mały ZUS dla kogo

Teraz nad drzwiami widniał jedynie napis: „Roy’s”.

upominek.
w tej podróży. Z tego samego powodu nie wspomniał Badaczowi Łańcuchów o Róży.
Zesztywniała, choć jej ciało ze wszystkich sił pragnęło poddać się pieszczocie. To jednak tylko pogorszyłoby spra¬wę! Jej sytuacja życiowa i bez tego skomplikowała się wy-starczająco. Romans z tym mężczyzną był naprawdę ostat¬nią rzeczą, jakiej teraz potrzebowała.
www.oczyszczalnie-sciekow.net.pl/page/2/

rozciął bok. Rebecca patrzyła ciekawie, jak wyjmuje ze środka pojedynczy arkusik papieru.

- Maską!?
- Nie wiem, sam się dziwię - przyznał szczerze. - Czte¬ry miesiące temu Lara i Jean-Paul bawili w Paryżu, potem pojechali do Szwajcarii i do Włoch. Nie widziałem ich przez cały ten czas i dopiero po wypadku dowiedziałem się, że dziecko przebywa w Australii.
I nagle zrozumiał, że znalazł swoją drugą połowę. To właśnie jej brakowało mu do szczęścia. Właśnie jej - dziel¬nej, niezależnej, spontanicznej, bosej, dziko upartej. Właśnie jej - wrażliwej, oddanej Henry'emu, kruszącej pancerz, jaki otaczał jego poranione serce.
najwyżej oceniane startupy